2010-05-20 01:18:46Cięta Angielska
2010-03-30 21:58:32Czas nie leczy ran
2010-03-22 20:51:17Iga Hedwig - moja refleksja po jej śmierci
2010-03-21 20:17:21Kiedy związek się rozpada...
2010-03-16 20:51:35Co z tą wiosną?
2010-03-04 20:11:21Łup łup łup i koło do wymiany.
2010-02-23 20:35:24Uważaj co mówisz. Licz się z tym ze ktoś to usłyszy.
2010-02-22 20:44:46Grosz groszowi nie równy?
Najpierw sielanka w związku, później wspólne mieszkanie, potem ślub a na koniec rozwód. Tak właśnie. Dziś moja rozprawa będzie o rozwiązaniu małżeństwa. Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł, który natchnął mnie do pewnego rodzaju refleksji. Sama jeszcze się nie rozwiodłam, nie mam zamiaru. Ale…
Ze statystyk Głównego Urzedu Statystycznego wynika, że od 2000 roku liczba rozwodów w Polsce systematycznie się powiększa. Kiedy dziesięć lat temu rozwiodło się zaledwie (albo aż) 43 tysiące par, to w 2009 ta liczba wzrosła do 65,5 tysiąca. Najczęstszymi przyczynami rozwodów jest „niezgodność charakterów”. Akurat. To po co ślub biorą ze sobą te charaktery dwa, skoro są niezgodne. Gazeta z deka przesadziła jak na moje oko. Kilka moich koleżanek i kolegów zazwyczaj rozwodziło się z powodu zdrady drugiej połówki. Zastanawiam się czy warto ratować małżeństwo, kiedy druga osoba ma kochanka. Czy walczyć o swoje, czy też złożyć pozew. Wśród moich znajomych, którzy się rozwodzili zdarzyły się tez problemy finansowe i nadużywanie alkoholu (o dziwo przez kobietę). O tych dwóch sytuacjach również przeczytałam w tym artykule. Pewien pan socjolog wypowiada się tam, że każdą przyczynę konfliktu można rozwiązać. Wystarczy tylko chcieć.
Ale co zrobić kiedy ktoś nie chce? Walczyć na siłe i udawać że będzie dobrze, czy odpuścić. No właśnie. Sądząc po statystykach opublikowanych przez GUS – tej rosnącej statystyce… Przerażające. Nie pisze tego dlatego, ze chce żeby ktoś odpuścił, bo to nie o to chodzi. Warto jednak pomyśleć przed ślubem, czy na prawdę jedno do drugiego pasuje.
Kilka dni temu spotkałam się z koleżankami z klasy. Jedna stwierdziła za wychodzi za mąż. Faceta zna zaledwie 3 miesiąca, wyznaczyli datę ślubu na koniec maja. Nie mieszkają ze sobą, widują się dwa, góra trzy razy w tygodniu i pałają do siebie wielka miłością. Chcą mieć dzieci i dom. Nie zabraniam. Ale właśnie takie małżeństwa mają najkrótszy staż. To taki przykład.
Co ciekawe. 75% przypadków pozwów o rozwód wnosi kobieta (ciekawe dlaczego?). Jeśli chodzi o te z orzekaniem o winie to w 70 % wina leży po stronie faceta. Dlaczego? Odpowiedź na to pytanie już pozostawiam czytelnikom…