2011-08-01 16:41:59Wielki odpust w sądeckiej Bazylice Kolegiackiej
2011-08-01 16:25:36Anielski Nowy Sącz
2011-08-01 16:16:42Sądecka policja ma nową siedzibę
2011-08-01 15:57:33Siłacze przyjadą do Stróż
2011-08-01 14:29:58Do domu już czas
2011-07-31 14:52:57Zabytkowe pojazdy w Miasteczku Galicyjskim
2011-07-30 14:04:53Trenerzy Sandecji ukarani za korupcję
2011-07-30 13:49:01Lipiec miesiącem gwałtownych burz i deszczu
2011-07-30 13:40:06Kolejna projekcja w MOK
2011-07-29 21:29:46Wielkie święto Policji
– Bardzo się cieszymy, że stan dziecka się z dnia na dzień poprawia – mówi dr Magdalena Kościsz zastępująca ordynatora oddziału pediatrycznego.
Chłopiec trafił na oddział w nocy z niedzieli na poniedziałek w ubiegłym tygodniu. Jeszcze w dzień nic nie wskazywało na jakakolwiek chorobę. Dopiero podczas popołudniowego spaceru w lesie chłopczyk zaczął narzekać na ból głowy i brzucha. Po powrocie do domu pojawiła się także gorączka. Gdy zaczęły jej towarzyszyć także drgawki, zaniepokojeni rodzice wezwali pogotowie, które przywiozło dziecko do szpitala. Godzina, która spędziło ono na oddziale pediatrycznym sądeckiego szpitala zadecydowała – jak się później okazało – o jego życiu. – Objawy wskazujące na sepsę meningokokową gwałtownie narastały. Z dzieckiem był utrudniony kontakt, pojawiła się wysypka, znamiona wskazujące na skazę krwotoczną. Natychmiast zastosowaliśmy bardzo agresywne leczenie, które uratowało mu życie – relacjonuje dr Magdalena Kościsz, która opiekowała się chłopcem.
Dziecko rutynowo zostało przewiezione do szpitala w Prokocimiu na dziecięcy oddział intensywnej terapii. Spędziło tam tylko jeden dzień, bo jego stan szybko się poprawiał. Potem odwieziono chłopca na oddział neuroinfekcji szpitala im. Jana Pawła II w Krakowie.
Jeszcze podczas transportu do Krakowa w karetce dokonano przetoczenia osocza. Zadbano także o procedury epidemiologiczne. Dziecko już w szpitalu zostało odizolowane, materiał do badań został pobrany i przesłany do zakładu mikrobiologii, a także do służb sanitarnych. Rodzina dziecka oraz osoby mające z nim kontakt m.in. pracownica rejestracji, osoba towarzysząca mu podczas transportu w windzie szpitalnej oraz załoga karetki zostali poddani badaniom i profilaktycznemu leczeniu. Nawiązano też kontakt z lekarzem rodzinnym małego pacjenta i jego najbliższych, by mieć pewność, że zalecone leczenie zostało podjęte.
Dr Magdalena Kościsz podkreśla, że podobnie dramatycznych chwil można uniknąć decydując się na profilaktyczne szczepienia. Mimo że w Polsce nie są to szczepienia obowiązkowe, to jednak wzorem państw zachodnich warto to zrobić do 4 roku życia. Później także można się na nie decydować bez ograniczeń wiekowych pamiętając, że szczególny okres ryzyka zachorowania na tę chorobę pojawia się także w okresie studiów czy służby wojskowej, kiedy liczba kontaktów bezpośrednich wzrasta a odporność organizmu najwyraźniej maleje.